The 9 Books

Wszczęcie

Safoksiążki zbliżają się do swojej “ostatniej prostej”, czyli pierwszej oficjalnej prezentacji na temat całego projektu. Tym samym mam rzadką ostatnio okazję, żeby odłożyć na chwilę formalności, dokumentacje, zaświadczenia, podania i wnioski, a wrócić do odważnego, nowoczesnego tłumaczenia Anne Carson (“If Not, Winter: Fragments of Sappho”); do sztuk Mario Vargas Llosy (“La Chunga”) i Jane Montgomery Griffiths (“Sappho… in 9 Fragments”), które przewijały się w tle; do “lektury nadobowiązkowej” jaką było “The Sewing Circle” Axela Madsena (o nieheteronormatywnych kobietach w dawnym Hollywood); do zainspirowanych plotkami zza srebrnego ekranu internautek, które uszlachetniły tumblr, instagram i twittera fotografiami najsłynniejszych “tęczowych aktorek” tamtego czasu, o których Madsen napisał, powołując się na (między innymi) wspomnienia Mercedes de Acosty.

Wiem, to wszystko słowa, a przecież Safoksiążki są pracą doktorską na Akademii Sztuk Pięknych. Na Wydziale Grafiki w dodatku – tej artystycznej. Zazwyczaj czarno-białej, zupełnie jak filmy z Gretą Garbo i Marleną Dietrich. Często “sztywnej” jak Kodeks Haysa… i to nie z powodu dopuszczalności tego co wolno, a czego nie wolno pokazać na “ekranie” naszego artystycznego dzieła; ale raczej z powodu skomplikowanej technologii, wymagającej dużej dyscypliny, czystości, wytrwałości, czasem wręcz benedyktyńskiej pracy.

W dziedzinie grafiki moją specjalizacją stała się litografia, a inspiracją – fotografowanie aktorek, czego rezultaty dopasowywałam później do różnych fragmentów poezji Safony. Tym samym fotografia stała się dla mnie ciekawym medium; tak się złożyło, że większość moich “strumieni wiadomości” w mediach społecznościowych poprzetykana była dosyć gęsto retro – fotografiami właśnie z czasu “srebrnego Hollywood”, do których się podłączyłam szukając dalszych wątków dla safickich inspiracji, obserwując w jaki sposób wchłaniają je współczesne media. Na pewno wpłynęło to na styl mojej pracy i stało się kolejnym usprawiedliwieniem dla fotografowania aktorek. Nigdy nie interesował mnie nadmierny realizm i nie miałam talentu do fotografii dokumentalnej; wolę obserwować, w jaki sposób pewne aluzje przemycane niegdyś pomimo “kodeksu Haysa” stają się dla nas dziś czytelne, jak fascynują kilka młodych kobiet dających im nowe życie tak jak potrafią – używając instagrama i twittera, jakby na uboczu wszelkich diagnoz na temat “wirtualnego świata”, “mediów społecznościowych” i “języka sztuki współczesnej”. Mogę tu napisać, że nigdy nie będziemy używać tych narzędzi w sposób typowy, bo zawsze będziemy się różnić, a ostatnie czasy mimo wielu perypetii wskazują, że coraz bardziej uczymy się te różnice kochać i szanować.

Jednak to nie o tym, więc wracam do Safoksiążek; jest to być może najprzyjemniejszy temat pracy doktorskiej, jaki można sobie wyobrazić; chociaż na pewno realizowanie doktoratu w dziedzinie sztuki do tortur nie należy (pomijając kwestie brutalnie przyziemne). Poza podziwianiem urody, indywidualności i niezliczonych tajemnic kobiet, które zawodowo wzbudzają uwielbienie, zafascynowała mnie również techniczno – warsztatowa strona tworzenia książek; to znaczy prace introligatorskie, różne metody szycia, barwienia, klejenia. Ta “analogowa strona książki” stała się moją drugą obsesją, której nie porzuciłam wtedy, gdy książki artystyczne zdematerializowały się na rzecz audiobooka oraz wideo-instalacji przestrzennej. W tym czasie szyłam i kleiłam notatniki; niektóre dla siebie, niektóre dla innych, kilka z nich także stało się częścią różnych instalacji. Jest to fascynujące zajęcie, ale w ramach działalności naukowo-badawczej czułam też potrzebę zdefiniowania czym jest książka artystyczna, może nawet od nowa, a następnie zbadania “granic” tejże definicji.

Tak powstał artykuł “Książka artystyczna” dla Wikipedii; wciąż niewiele mamy prawdziwie naukowo – badawczych publikacji na ten temat, książka artystyczna mimo coraz bogatszej historii wciąż jest dziedziną niszową i mało znaną, a dzieła są niezwykle rozproszone; ale mam nadzieję że ten artykuł jest jakimś początkiem bardziej systematycznych prac, które nie zabiją ducha twórczej i artystycznej wolności towarzyszącej tworzeniu samych dzieł.

Dla mnie książka artystyczna stała się idealnie trafionym medium, pozwalającym na łączenie wszystkiego co chcę, ale przede wszystkim: narracji z obrazem. Z przyczyn osobistych przywiązałam “Safoksiążki” solidnie do teatru (a właściwie do fotografii inscenizowanej, która stała się jego wyrazem) oraz zakotwiczyłam w literaturze, ale wierzę że można robić to na wszelkie inne sposoby dostępne naszej wyobraźni. Proces tworzenia książki artystycznej ma w sobie coś z powstawania amuletu, przedmiotu “z duszą”, dawania książce tego czegoś, czego nie mają publikacje zredukowane do samego tekstu. We wszystkich dziedzinach sztuki jest dziś nieporównywalnie więcej wolności – w zasadzie ograniczają ją tylko mody, które sprawiają że nagradzany bywa tylko jeden “słuszny” styl. Jednocześnie każdy ma w sobie jakiś własny, mniej lub bardziej kontrolujący go “kodeks Haysa”… być może bardziej dotyczy to kobiet niż mężczyzn, o czym wielokrotnie rozmawiałam z profesor fotografii, która opiekowała się Safoksiążkami w trakcie semestru spędzonego w Bratysławie… ona sama mówi o tym dużo więcej poprzez swoją własną twórczość. Wszystkie te tematy i problemy na pewno wrócą w tych ostatnich książkach, do których tworzenia już wkrótce przystąpię.

Advertisements
This entry was published on 24 May, 2017 at 9:33 pm and is filed under The 9 Books. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.